Skip to content

Tag: książęta

książęta | co czytałam, gdy nie pisałam?

świat rozprasza mnie na tyle, by zaniedbać bloga, ale nie aż tak bardzo, by zasnąć inaczej niż po lekturze. przy łóżku piętrzą się książęta rozpoczęte, którymi rządzi zasada dokładnie odwrotna, niż pieniędzmi na moim koncie – więcej ich przybywa niż  ubywa, co zresztą pozostaje ze sobą w ścisłym związku. co przeczytałam, gdy nie pisałam? chodźcie, jest tutaj kilka znakomitych tytułów, które trzeba…

6 komentarzy

„małe życie”. emocjonalny terror

jest to jednak irytujące, gdy na co drugiej obwolucie czytasz, że oto znajduje się pod nią absolutnie najgłośniejsza książka roku/dekady/stulecia, że wydarzenie, literatura wielka jak wóz wiadomo który, i że dokładnie tak pisałby współczesny fiodor dostojewski/dante alighieri/i najpewniej homer też. niespełna rok po amerykańskiej premierze, z opinią arcydzieła totalnego i w ogóle must read, w ręce polskich czytelników trafia małe życie hanyi yanagihary. wszyscy…

2 komentarze

książęta | luty 2016

INNA DUSZA łukasz orbitowski wydawnictwo od deski do deski, 2015, 428 stron wracamy z darkiem każdy do swojego domu i nic nie mówimy, bo i nie ma co powiedzieć. nim skręcimy w jasną, darek daje do zrozumienia, że chciałby jeszcze wstąpić do pana docenta. wskazuje na drzwi sklepu, obok których zaparkował policyjny polonez. gliniarze często tutaj zachodzą. poszedłbym dalej sam, ale moją uwagę przykuwa jakaś szamotanina…

3 komentarze

książęta | styczeń 2016

bookzdj. stocksnap.io

do redaktora naczelnego podchodzi felietonista i mówi: – mam świetną puentę, podrzuć mi tylko jakiś temat. ja również dysponuję puentą wyborną, narysował mi ją andrzej mleczko. oto na stosie książek stoi profesor henryk markiewicz i wiąże sobie pętlę na szyi. jego żona na to: – henryku, czy to znaczy, że przeczytałeś już wszystko? przez kilka dni nie spałam, nie jadłam i nie piłam, rozmyślając nad tematem, który mogłabym spuentować tą anegdotą. wybór padł na książęta, które w styczniu odwracały moją uwagę od możliwości szubienic czy otwartych okien. trochę żartuję, ale trochę wcale nie, bo przecież ostatecznie wszyscy z literaturą robimy to samo, czy to na szezlongu, czy w zatłoczonym tramwaju: uciekamy w nią.

4 komentarze