Skip to content

sztuka podziwu

dfghjkl

zdj. unsplash.com

jeśli wyobrazić sobie duszę jako tarczę do gry w darta, a anegdoty wykładowców jako rzutki do tejże, to w moim przypadku trafiają one najczęściej w dziesiątkę, czyli gdzieś w okolice osierdzia. (polonistyka, moja miłość).

na zajęciach z krytyki muzycznej (trochę skład porcelany, a ja w nim słoń, choć pięćdziesiąt dwa kilo jedynie) doktor poprawa relacjonował nam ostatnio koncert pewnej jazzowej sławy, w którym uczestniczył wraz z małżonką i znajomymi. owi znajomi zachwyceni recitalem byli z tak zwanej góry, jeszcze zanim wyszli z domu, czemu gorliwy wyraz dali zresztą w finale, brawo bijąc głośno i niemalże na klęczkach. tymczasem pani doktorowa wyszeptała do męża: adaś, przecież to było nudne (w sensie, że nihil novi sub sole).

takie historie robią mi dni, a może nawet życie mi robią, bo w głosie opowiadającego pobrzmiewała duma i podziw, którego nie ostudziła seria lat wspólnie minionych: że oto dzieli się życie z kimś, kto myśli i zdanie ma własne. najlepiej!

kwestia bliźnich podziwiania jest jednak nieco skomplikowana, choć może gmatwam ją tylko ja w lichości swego ducha? ale o ile nie znam ani jednej istoty ludzkiej, która świadomie ulokowałaby swoje uczucia w tumanie (z czym ostatecznie bywa różnie, jako że wiadomo, miłość jest jak temida – ślepa), o tyle znam osób sto pięćdziesiąt co najmniej, które miałyby problem z przyznaniem się do tego, że ich druga połowa jest od nich mądrzejsza, albo że mądrzejsza bywa.
też tak masz? policz do trzech, zanim uroczo skłamiesz.

a przecież słabe to i zupełnie niepotrzebne. bo po pierwsze laur bycia najmądrzejszym jest raczej przechodni – moja miłość nie wie na przykład, jak miał na imię olbrychski (nie że syn, ojciec nawet), ale potrafi mi wytłumaczyć jak działa silnik parowy, o znajomości rozmaitych kruczków prawnych nawet nie wspominając, bo to praca. a po drugie nawet jeśli ten tytuł ruchomy jednak nie jest i mądrość partnera constans stanowi, to przecież już sam fakt obcowania z geniuszem jest mocno dla obcującego nobilitujący i pozwala unosić się nad chodnikami. a przynajmniej powinien.

dlatego zaprawdę powiadam wam: podziwiajcie się wzajemnie i pozwólcie sobie na aprobaty wyrażanie. to ładne, a poza tym jak głosi najbardziej bezinteresowne z polskich przysłów: jak kuba bogu, tak bóg kubie. robi dobrze – albo i nie.

Be First to Comment

Dodaj komentarz