Skip to content

oświaty kaganiec Posts

przyszłość przypomina teraźniejszość

ramiona mam całe w słońcu (było w zenicie, gdy grałam z jagodą w badmintona), będą na nosie piegi z tej niedzieli. mrużąc oczy nad czytaną w hamaku wojną i terpentyną hertmansa, doszłam do wniosku, że osiągnięcia kopernika są zdecydowanie przeceniane. wysnucie teorii heliocentrycznej nie mogło być przecież szczególnie trudne – no halo, skoro mój świat kręci się wokół słońca, to czemu cały glob miałby nie robić tak samo? z księgi…

3 komentarze

gdy miłość upadla

pomijając zalety romantycznych uniesień (na biurku zawsze bukiet świeżych kwiatów i inne stosunkowo przyjemne kwestie), nie ulega wątpliwości, że miłość jest uczuciem upadlającym. przykładowo: minioną sobotę spędziłam na oglądaniu samochodów pędzących w rajdzie; samochodów serwisowanych; samochodów zabytkowych. to nie koniec, za tydzień podobno idę na żużel, w dodatku z zakazem zabrania ze sobą tamże jakiejkolwiek książki. w moim życiu pojawiła się więc zupełnie nowa jakość,…

2 komentarze

cóżeś ty za pani

przedostatniego dnia marca zmarła krystyna goldbergowa. mówiono o niej matka chrzestna polskich reporterów, bo w wydawnictwie iskry przez ponad trzydzieści lat redagowała największych: andrzeja mularczyka, krzysztofa kąkolewskiego, ryszarda kapuścińskiego. ponieważ przyjaźniła się z pawłem jasienicą, gdy powstawał o nim film dokumentalny, wielokrotnie rozmawiała z remigiuszem grzelą, autorem scenariusza do tegoż dzieła. podczas jednego ze spotkań rzeczona pani redaktor czytała…

8 komentarzy

to moment przypominający otwarcie butelki szampana

żyję ostatnio totalnie poza czasem; o tym, jaki jest dzień tygodnia, dowiaduję się przypadkiem: na przykład gdy daria pyta, czy dziś się widzimy (co oznacza wtorek), albo po telefonie od babci, że małgosiu, nie zapomnij pójść dzisiaj do kościoła (janinka jest jedyną osobą na świecie, którą z premedytacją okłamuję i w dodatku nie zamierzam przestać). godziny też się nie liczą, śniadania jadam najwcześniej o trzynastej, a jeśli podczas…

2 komentarze

słońce zamiast kozetki

doprawdy, kocham się w tym słońcu i absolutnie mnie nie dziwi, że kiedyś było bogiem. noszę w sobie takie wspomnienie: lato, ogród prababci marii bojdowej, jestem jeszcze bardzo mała, ale już można mi wytłumaczyć, że słoneczniki obracają się do słońca. i później wyrastam na takiego słonecznika. spiesząc się przedwczoraj do redakcji, pomyślałam, mrużąc oczy: słońce zamiast kozetki (z tego ogrodu jeszcze dwie…

1 Comment

z ładnego talerza się nie najesz?

już zmierzcha, a ja smażę racuchy i opowiadam janince swoje wrocławskie życie mniej więcej uczuciowe. ona jest moją ulubioną babcią, ja jestem jej ulubioną wnuczką (drodzy kuzyni, przecież to wiecie), w czym – co w sumie dziwne – nie przeszkadza nam diametralnie odmienne podejście do życia. rozważna i romantyczna jest o nas o tyle, że ona jest tą pierwszą, a ja drugą.…

4 komentarze

między wyciągniętą ręką a owocem

smutek ma dwie zalety: jest szlachetny i łatwo się go pisze (publikuje już trudniej, ale nie zamierzam psuć sobie tezy brnięciem w tę stronę). dawanie słów szczęściu wiąże się z ryzykiem – co gdy nazwane pierzchnie albo okaże się jednak banalne? a akurat tak się składa, że cały styczeń przechodziłam w skowronkach. może to oznaczać, że stwarzam niebezpieczeństwo w ruchu drogowym, bo ola poznańska…

8 komentarzy

czym zachwycałam się w minionym roku?

no dobra, najwyższa pora zrobić z tym porządek, skoro przez lwią część 2016 roku zajmowałam się wszystkim, tylko nie spisywaniem książąt czy ech tygodnia. warto tym bardziej, że jednym z miliona kataklizmów, które świat ciągle ma dla nas w swojej nieszczęśliwej ofercie, jest przecież alzheimer. bogu co boskie, cesarzowi co cesarskie, dobru co dobre: strategiczne bastiony niezmiennie trzymają się…

10 komentarzy

wiatr pędzi po drogach

soba zdanewicz ma barwę łąki, co jest szczególnie spektakularne, gdy słońce – wtedy obie wydają się być ze złota i w zasadzie trudno rozpoznać, gdzie jedna się kończy, a druga zaczyna. nie gubimy tej pierwszej tylko dlatego, że co chwilę podbiega z patykiem w pysku i prośbą, by jej go wyrwać i rzucić w świat. nie da się ukryć: zwariowałam na punkcie własnego psa, ale jest taki mądry,…

1 Comment