Skip to content

o czym marzysz zanim zaśniesz?

zmęczeniezdj. unsplash.com

za chwilę podzielę się z tobą jedną z najbardziej wzruszających historii, które zakręciły mi w sercu, a musisz wiedzieć, że semantyczne świecidełka tego typu są dla mnie tym, czym dla filatelisty są znaczki. poszukuję ich wszędzie i w zasadzie nieustannie: w rozmowie z panią z warzywniaka, nad piwem pitym ze znajomymi, między kadrami. książki czytam też chyba jedynie po to, by cudawianki i rzeczywiśnie z nich wyławiać. obsesja, szaleństwo, idée fixe.

o tę akurat opowieść (krótką, lecz treściwą) wzbogacił mnie duży format, czwartkowy dodatek do gazety wyborczej. jestem ambasadorką tego tytułu, pro publico bono, bo to taki magazyn, dzięki któremu świat mógłby być lepszy, gdyby go tylko bystrzej i częściej czytano. gdy na rynku wydawniczym ukazywała się piękna sońka ignacego karpowicza, jej autor ogłaszał: niech idzie, niech dręczy innych. poniższa historia także duszy ci nie pogłaszcze. bo weź to poczuj:

dwunastoletni dominik pochodzi z niebogatej rodziny. mówiąc wprost: jest biedny. w wakacje nie byczy się nad bałtykiem, czy nawet nad nysą kłodzką, nie kopie w piłkę na boisku, nie gra w badmintona. dlaczego? bo pracuje przy zbiorze aronii. wstawać musi jeszcze wcześniej niż w roku szkolnym, ponieważ do tej fuchy trzeba zabierać się możliwie rano, póki słońce nie jest jeszcze bardzo mocne.

zbieranie aronii nie jest wdzięcznym zajęciem. tym bardziej, że gospodarz nie zadbał o krzaki: są zarośnięte (owoców nie widać spod liści) i niepoprzycinane (ranią palce). zdarza się także, że wagowy oszukuje, od wiaderka zebranych owoców tarę odejmując nie raz, lecz kilkakrotnie. chłopiec będzie się o to wykłócał, to następnego dnia go nie zatrudnią, a tak zawsze zarobi sobie parę groszy. jeśli nie roztrwoni ich na bzdury, po kilku dniach będzie mógł kupić sobie na przykład doładowanie do telefonu.

dwunastoletni dominik, gdy już wraca z pracy do domu, to przed snem marzy, że jest robotem, który ma w oczach skaner. może dzięki niemu zlokalizować każdy owoc aronii, znajdujący się na polu. ma także metalowe ręce, rozkładane, bardzo długie. są na tyle funkcjonalne, że pozwalają mu stać cały czas w jednym miejscu i mimo to sięgać do najdalej rosnących krzaków. sielanka! szkoda tylko, że chłopiec jest zmęczony i szybko zasypia, a każdy jego sen kończy wiadomo co. godzina piąta minut trzydzieści.

a ty, o czym marzysz zanim zaśniesz?

3 komentarze

  1. Jacek Jarosz Jacek Jarosz

    Gosiu! Zaczytałem się w Tobie. Myślę: jest w porządku, całkiem przyjemnie (no może poza obleśnym zdjęciem Urbana-kreatury przebrzydłej w najnowszym poście). Ale doszedłem do tej historii i nie sposób się nie zatrzymać. Należy się ukłon skromny i ciepłe słowo zachęty.

    ps. nie mogę się powstrzymać i muszę dodać uszczypliwą uwagę o jedynym co dla mnie drażniące, czyli delikatnym powiewie myśli lewicowej. (to taki całkiem nieistotny PES ;) )

    • mazda mazda

      jacku, cześć! bardzo mi miło, że tu zaglądnąłeś :) urban rzeczywiście kreatura, ale nie o jego postawę moralną mi idzie, tylko o warsztat pisarski naprawdę świetny, to trzeba rozgraniczyć. delikatny powiew myśli lewicowej… a zawsze myślałam, że jestem gdzieś pośrodku :) nie wiem w którym zakątku świata aktualnie się znajdujesz, ale ślę ci tam pozdrowienia serdeczne :)

  2. XYZ XYZ

    Strasznie to gorzkie, ale nie jak czekolada raczej cierpkie jak niedojrzałe aronie.

Dodaj komentarz