Skip to content

najgłupsze pytania, które możesz zadać studentowi polonistyki

książki-3-1000x510zdjęcie: shutterstock

nie wiem jak to się mogło stać, ale na trzecim roku studiów zakochałam się w chłopaku o wrażliwości wynalazcy gilotyny (no dobra, on wyglądał trochę jak johnny depp, a miłość, wiadomo, wcale nie jest ślepa). tenże amant zapytał mnie pewnego razu: małgosia, co byś studiowała, gdybyś kierunek kształcenia jeszcze raz obrać mogła? w jego głosie pobrzmiewała nuta pewności, że na bank usłyszy za chwilę o architekturze, stomatologii czy prawie. wymieniliśmy się wtedy rozczarowaniami. mnie zasmucił jego brak zrozumienia dla faktu, że moja obecność na wydziale filologicznym nie jest przypadkowa. jemu nie mieściło się w głowie, że można dobrowolnie zdecydować się na studia tak mało ‚prestiżowe’.

nie byliśmy razem długo.

studenci specjalnej troski?

obstawiam, że jedynie studenci politechniki białostockiej i państwowej wyższej szkoły zawodowej w nysie otrzymują od świata równie mnóstwo dowodów empatii, co żacy z polonistyki, z któregokolwiek uniwersytetu. bracia poloniści, siostry polonistki! konia z rzędem temu, kto od co drugiej nowo poznanej osoby nie usłyszał sakramentalnego: po co ci to? no i co będziesz robić po studiach? chcesz uczyć w szkole? nie martwisz się, że nie znajdziesz pracy? pomyślałby kto: mój naród, taki troskliwy! tylko że to są właśnie najgłupsze pytania, które możesz zadać studentowi polonistyki.

pasja, takie słowo

wybacz mi, panie, bo zgrzeszyłam, każdorazowo obrażając w myślach personę, która kierowała do mnie te bzdurne zapytania (najczęściej nie zdając sobie nawet sprawy, że właśnie obnaża przede mną swoje horyzonty nie najszersze). bo oto wychodziło na jaw, że obca jej jest idea, uważam, kardynalna: wyboru studiów z pasji. tymczasem trzeba państwu wiedzieć, że nie tylko do seminarium duchownego idzie się z powołania.

uwielbiasz malować, ale nie chcesz skończyć jak modigliani, dlatego postanawiasz studiować logistykę? co prawda uważam, że taka postawa przynosi światu więcej szkody, niż pożytku (być może lekarz ze szpitala przy borowskiej, wycinający nie tę nerkę, co trzeba, chciał w młodości zostać aktorem, ale rodzice nie pozwolili mu na taki wybryk? kto wie), niemniej szanuję twój wybór. ty uszanuj mój. i dziękuj bogu, że nigdy nie będę twoją księgową, bo moja kreatywność, zamiast dochodów, mogłaby ci przynieść co najwyżej licytację komorniczą.

o mnie się nie martw

właśnie skończyłam polonistykę. teoretycznie nie mam żadnego konkretnego zawodu. tylko że od zdobywania profesji są, jak się zdaje, placówki edukacyjne innego szczebla i typu. ja na uniwersytet szłam po wiedzę. po to, aby ktoś ode mnie mądrzejszy zrobił z moim horyzontem to, co szewskie prawidło robi z obuwiem za małym. abym mogła konstruować później zdania, które rzucą cię na kolana (tak, jak zrobiło to zdanie poprzednie).

może mi się nie udać. liczę się z tym, że być może będę musiała mocno zaciskać pasa, aby spędzić kilka dni nad bałtykiem (i to po sezonie). nie obca jest mi także obsesja z koszmarów rodem, że oto dopada mnie alzhaimer i wszystko, czego do tej pory się nauczyłam, idzie w cholerę, a ja pod most zwierzyniecki. ale czy absolwenci innych kierunków mają tę pewność absolutną, że ich to ominie?

głupie, ale niezłomne

rozumiem skąd bierze się złe zdanie o polonistach, poznałam na studiach przypadki ekstremalne, które najpewniej nie powinny studiować w ogóle nic (zero w nich intuicji, pasji, polotu i WIEDZY). osoby te, gdy już na zajęciach głos jakimś cudem zabrały, to facepalm był jedynym słusznym do niego komentarzem. najgorsze, że były skrupulatne; głupie, ale niezłomne i teraz pójdą w świat, uczyć dzieci (jak pisał czesław miłosz: nie bądź bezpieczny, być może będą to dzieci twoje własne). ale co zrobić, ktoś je na studia przyjął, no i politechnik także nie kończą same marie skłodowskie-curie. w każdym razie: nie wrzucaj nas wszystkich do jednego wora, wiesz ilu mądrych ludzi na filologii polskiej poznałam? to nie do policzenia, zdecydowanie ilość, nie liczba.

tylko jednego pytania nigdy mi nie zadano: czy warto było studiować polonistykę? odpowiedziałabym bez wahania, że tak, że niczego nie żałuję. nie chodzi o to, że studiowanie tego kierunku uważam za uniwersalną receptę na szczęście. ale mi zrobiło bardzo dobrze.

chcesz uczyć w szkole? nie martwisz się, że nie znajdziesz pracy? otóż NIE. będę nadal robić to, co robiłam do tej pory: czytać i pisać, coraz więcej i coraz lepiej. czy mi się powiedzie? nie wiem, ale już moja w tym głowa. a tę mam na szczęście nie tylko od parady. dzięki kuracji prawidłem.

w niedzielny poranek znajdziesz tu zestawienie ludzi, którzy ruszyli z posad bryłę świata, mimo że skończyli polonistykę. będzie mało czytania, ale dużo zaskoczeń. stay tuned.

20 komentarzy

  1. Filip Filip

    Przez przypadek trafiłem na Twojego bloga i po przeczytaniu tego wpisu wiem, że nie będzie to ostatni raz, kiedy tu jestem. :D
    Z lekkim uśmiechem przeczytałem wpis, ponieważ sam wybieram się na polonistykę i słyszałem od ludzi właśnie te „sakramentalne pytania” i zawsze ustosunkowałem się do nich jak Ty.
    Tak czy siak – są irytujące. Myślałem nad innymi kierunkami jak np. filologia angielska czy jakieś sztuczne kierunki typu komunikacja wizerunkowa czy dziennikarstwo, ale co do pierwszego przypadku – miłość do ojczystego języka wygrała, a jeżeli chodzi o te sztuczne kierunki, to według mnie filologia polska jest dla nich fundamentem.
    A, no i moją uwagę przykuł „Most Zwierzyniecki”, który znajduje się we Wrocławiu i zastanawia mnie, czy Ty studiowałaś właśnie w tym mieście (err, chociaż w Krakowie też jest Most Zwierzyniecki…), bo ja właśnie w tym roku zamierzam rozpocząć w owym mieście studia :D

    • mazda mazda

      polonistykę skończyłam wrocławską. polecam, ale wiadomo – nie mam porównania ;)

  2. Tomasz Tomasz

    Chyba jesteś jedną z tych niewielu, których życiem nie kieruje strach. Gratulacje.

  3. Jakbym słyszała wielu z mojego otoczenia… „po co Ci to?”, „i co, będziesz dzieci uczyć?”. To nic, że przecież są różne specjalizacje- i tak każdy polonista to przecież nauczyciel. Smutno mi, Boże! Ale mojego wyboru nie żałuję :)
    Pozdrowienia od siostry polonistki! :D

    • mazda mazda

      odpozdrawiam ;)

  4. alinoe alinoe

    Poszłam na polonistykę z czystej pasji i miłości do literatury, doskonale wiedziałam, że po studiach będę robiła coś innego :) okazało się jednak, że studia bardzo się przydały i teraz świetnie wykorzystuję zdobytą wiedzę, łącząc pasję z pracą zawodową :) gdybym mogła, poszłabym na polonistykę jeszcze raz :) pamiętajmy jednak, żeby zawsze być otwartym na nowe doświadczenia i inwestować w siebie… stąd moja decyzja o dodatkowych studiach. Teraz piszę artykuły dla portalu prawniczego, więc połączyłam pasję i miłość do pisania z wykształceniem, które zdobywam na kolejnym kierunku. A jeśli chodzi o zdanie innych ludzi… w nosie! zawsze będą gadać :) taka natura ludzka :P pozdrawiam serdecznie :)

    • mazda mazda

      :)

  5. Trafione w sedno!
    Pozdrawia serdecznie student III roku :)

    • mazda mazda

      dziękuję. pozdrawiam studenta III roku ;)

  6. „pozna­łam na stu­diach przy­padki eks­tre­malne, które naj­pew­niej nie powinny stu­dio­wać w ogóle nic” – moje ulubione zdanie :)
    Małgosiu – świetne teksty!

    • mazda mazda

      pięknie dziękuję :) i polecam się na przyszłość.

  7. Siedzę ostatnimi czasy w rodzinnym mieście po pięciu latach polonistykowania, obserwuję, jak coraz więcej z naszych szykuje się do pierwszego semestru w szkole, po biurka drugiej stronie, jasna sprawa. A ja popijam (przyznam) odrobinę za dużo alkoholu i zatopiłem się w bibliografii Kundery. W ogóle nie żałuję (moja koleżanka miała kiedyś bloga http://www.niczegoniezaluje, bardzo mi tą postawą imponowała), choć dwa lata magisterki od porażki uratowała w moich oczach tylko nasza specjalność. Czy zdobyliśmy tam praktyczną wiedzę? Nie, ale i nikt chyba tego nie oczekiwał. Mnie polonistyka nauczyła wrażliwości. Za to jestem wdzięczny. Za oglądanie zachodzącego słońca na jakimś odludziu i ciarki, jakie budzi wtedy dobry fragment literatury czy mentolowy posmak papierosa. Za umiejętność dostrzegania otoczenia nie tylko takim, jakim fizycznie rzeczywiście jest.
    A praca? Mam podobnie do Ciebie – nie potrzebuję za wiele. Być może będę pismakował pokątnie, być może będę musiał czasem fizycznie dorobić. A może następna książka „trafi” i jakoś to pójdzie. Gdybym w sposób zbyt (dla mnie) racjonalny martwił się o własną przyszłość i w ogóle bywał osobą „ułożoną”, to po pierwsze wcale bym Twego tekstu nie przeczytał i swoich pięciu groszy nie zostawiał. Choćby dlatego, że szkoda byłoby mi czasu. I na to. I na ten zachód. I na alkohol. I na Kunderę. A to przecież nieludzkie ;)

    • mazda mazda

      na takie serce być miodem? sama przyjemność :)

  8. Cieszę się, że napisałaś to, co napisałaś. Bo widzisz, ja straszliwie żałuję, że nie wybrałam w liceum mat-fizu albo chociaż nie zdałam matematyki na maturze. Tyle że zawsze potem dodaję, że i tak poszłabym na polonistykę, ale miałabym szersze horyzonty – i tylko o te horyzonty mi chodzi. Można użyć wyświechtanego frazesu, że polonistyka to nie studia, to styl życia. Tak właśnie jest. Dla mnie poloniści to osoby, które nie boją się nowego i wciąż chcą się rozwijać, chcą się uczyć i poznawać inne punkty widzenia, by móc patrzeć na świat z naprawdę szerokiej perspektywy.
    A praca?
    Moja teoria jest taka: kiedy robisz to, co kochasz, to starasz się być w tym najlepszy. A jak jesteś w czymś najlepszy, to stajesz się ekspertem. A ekspert zawsze znajdzie pracę ;)

    • mazda mazda

      podzielam wszystko, oprócz tej chętki matematycznej ze zdania pierwszego. obyśmy się nie myliły, natalia! :)

      • Matematyka jest super! Wymusza trochę inny tryb myślenia i ja bardzo żałuję, że nie mam go wyćwiczonego. Przydawałby mi się nieraz w życiu. Ale radzę sobie i bez tego ;)

  9. M. M.

    Oooaaaa. Ciekawi mnie dlaczego ja słyszę zdania oznajmujące okraszone ironią – nawet nią nasiąknięte – odpowiedź na pytanie co studiuję: „Poważnie? Współczuję Ci, że będziesz uczyć cudze dzieciaki w szkole.” Szkoda tylko, że ja nigdy o tym nie mówię, a wąskie horyzonty nie są w stanie pomyśleć ileż perspektyw daje nam Wrocław chociażby. Uczę się teraz języka migowego, a na specjalności twórczo pisałam… i myślałam niekiedy, też twórczo! :) Ale pozbierać się po życiu nie mogę i studia się wleką bezlitośnie…

    • mazda mazda

      martka, mi też studia zajęły więcej niż pięć lat, zresztą wiesz dlaczego. nie ma lekko, ale trzeba ciągnąć ten wózek do przodu, choćby bardzo powoli :)

      • Ja też przedłużyłam sobie studiowanie ;)

Dodaj komentarz