Skip to content

między wyciągniętą ręką a owocem

smutek ma dwie zalety: jest szlachetny i łatwo się go pisze (publikuje już trudniej, ale nie zamierzam psuć sobie tezy brnięciem w tę stronę). dawanie słów szczęściu wiąże się z ryzykiem – co gdy nazwane pierzchnie albo okaże się jednak banalne? a akurat tak się składa, że cały styczeń przechodziłam w skowronkach. może to oznaczać, że stwarzam niebezpieczeństwo w ruchu drogowym, bo ola poznańska twierdzi, że gdy jestem porządnie szczęśliwa, to najpierw drogę taranuje fala radości, co ze mnie, a dopiero później idę właściwa ja. sorry wrocławiu, zawsze mi się serce rwało do ogromnych, wielkich rzeczy, a teraz to nawet kosmos zdaje się być stosunkowo blisko (w pracy). nie żebym już wybierała się na księżyc (selenonautka, ładne słowo), ale nie od dziś wiadomo, że najbardziej interesujące sprawy dzieją się między wyciągniętą ręką a owocem

jeśli chodzi o kino, to przede wszystkim hanna polak i jej wybitne nadejdą lepsze czasy. podmoskiewskie wysypisko śmieci, baraki sklecione z tego, czego nie chcesz mieć w domu, nad ich mieszkańcami chmara rozwrzeszczanego ptactwa. opowiedz mi jakąś historię, proszona jest bohaterka (jeszcze dziecko), ale w moim życiu nic się nie dzieje, odpowiada i bierze łyk bimbru (matka jej podała, bo zimno). hanna polak jeździ tam z pomocą przez kilkanaście lat i kamerą udziela za dziewczynkę odpowiedzi. gdyby ten dokument opisać metaforą, byłby przeskoczeniem wysokiego muru nadludzkim (wydawałoby się, a tu z krwi i kości człowiek) wysiłkiem woli. od jakiegoś czasu prowadzę krucjatę przeciwko wyolbrzymianiu problemów pierwszego świata, smutek – zawsze, pretensje – nigdy, w czego słuszności obrazy takie jak nadejdą lepsze czasy tylko mnie utwierdzają. à propos zbytków (co zrobić) jakimś tam wydarzeniem był też dla mnie la la land, nawet wyszłam z seansu z myślą, że musical wstał z kolan. wiodę życie w rytm z niego soundtracku i nucę non stop, ale scenariusz tego filmu to jednak kuleje. przypuszczam, że gdyby więcej o nim pomyśleć, dobre zdanie mogłoby pierzchnąć, lecz skoro materia jest ostatecznie mało istotna, to chyba lepiej nie analizować i mieć radość. może w kinie w ogóle jest tak, że rację mają ci, którym się podobało?

ach, i jeszcze meryl streep cytująca carrie fisher podczas rozdania złotych globów: take your broken heart, make it into art. wytatuowałam to sobie na osierdziu

styczeń wybrzmiał mi u mamy, jechałam w kotlinę drogą krajową nr 8, nad którą akurat rozgrywał się spektakl – niebo bez chmur, zachodzi słońce, śnieg jest od niego różowy, przepraszam, czy komuś marzy się różowa planeta? w tych fantastycznych okolicznościach przyrody słucham wywiadu z hanną krall, która mówi, że marek edelman twierdził, że w każdym człowieku drzemie cząstka komendanta treblinki. odpowiadała mu na to: być może w każdym człowieku drzemie cząstka marka edelmana. dobrego dnia, markowie

8 komentarzy

  1. k. k.

    1) No szkoda. Chociaż proszę tej wrażliwości nie odpuszczać, przecież smutne piosenki też się znajdą. ;-)
    6) Nie myliłem sie! Ja również. Wyszedłem wzruszony.
    8) A właśnie, pani Małgosiu, ongiś na insta mignęła mi jakaś Pani dłuższa publikacja, tak jakby z czasopisma, gdzie można to przeczytać, jeżeli to nie jest tajemnica.
    9) kłaniam się,

    • małgosia zdanewicz małgosia zdanewicz

      1) nie wszystko jest stracone, póki jesteśmy z siebie niezadowoleni ;)
      8) w świecie wiedzy: historia jest teraz mój tekst o hitlerjugend, może o niego chodzi?
      9) szczęśliwości,

      m.

  2. luk luk

    trzydzieści centymetrów ponad chodnikami zaskarbi Ci szacunek raczej ludzi wczesnej hipsteriady, truskul to jednak wolał zostać maks kilkanaście centymetrów ponad. a poza tym: fajnie, że tu trafiłem, dobrze mi się czyta, choć niewiele rozumiem; żeby pozostać w narzuconej poetyce: pozdro szejset!

    • małgosia zdanewicz małgosia zdanewicz

      dobrze mi się czyta, choć niewiele rozumiem <3

      to albo największy komplement, albo największy pojazd, jaki mi tu kiedykolwiek zaserwowano. jeszcze się zastanowię, jak go sklasyfikować ;) witam na pokładzie i w ogóle, piona!

  3. k. k.

    1) Wybrane zdjęcie plus coś o kosmosie w pierwszym akapicie pomogło mi wybrać muzykę do dzisiejszego treningu biegowego. Padło na Bowiego i Space Oddity…, dzięki!
    2) ‚Nadejdą lepsze czasy’ zapisane do obejrzenia.
    3) La la land. Zdecydowanie się zgadzam, lepiej nie analizować i mieć radość. Bawiłem świetnie na filmie i przy tym pozostanę. Soundtruck również całkiem przyjemny.
    4) OoooOOsierdzie! No dobra, może nawet trochę siara ale musiałem wygooglować gdzie to.
    5) To tyle, miłego dnia!

    • małgosia zdanewicz małgosia zdanewicz

      1) trochę się uśmiechnęłam na ‚coś o kosmosie’, bo to stosunkowo duże sprawy, ale nie mógł pan tego wiedzieć, więc nie mam żalu :) aż sobie też teraz włączyłam bowiego. sądzę, że moja współlokatorka jest panu szczerze wdzięczna za chwilową zmianę płyty ;)
      2) jeśli moje wyobrażenie o panu jest mniej więcej słuszne – słusznie pan zrobił,
      3) cóż, piąteczka,
      4) a cały czas jest pod nosem :)
      5) z życzeniami tego samego,

      m.

      • k. k.

        1) Pani Małgosiu, ksiazki, film a jak z wrażliwością na muzykę? Chyba jeszcze nie czytałem nic o płytach tutaj (lub czytałem nieuważnie).
        2) Mam nadzieje, że jest słuszne. :-)
        6) Na manchester by the sea Pani juz była?

        • małgosia zdanewicz małgosia zdanewicz

          1) panie jakubie, obawiam się, że nigdy pan nie przeczyta, w kolejce po muzyczne fascynacje chyba nie stałam (co zresztą jest wiecznym wyrzutem sumienia, ale podobno nie można mieć wszystkiego),
          2) och ja też ;)
          6) oczywiście, smutne filmy oglądam w pierwszej kolejności! jestem bardzo na tak – czy pan także?
          7) serdeczne pozdrowienia,

          m.

Dodaj komentarz