Skip to content

książęta | styczeń 2016

bookzdj. stocksnap.io

do redaktora naczelnego podchodzi felietonista i mówi: – mam świetną puentę, podrzuć mi tylko jakiś temat. ja również dysponuję puentą wyborną, narysował mi ją andrzej mleczko. oto na stosie książek stoi profesor henryk markiewicz i wiąże sobie pętlę na szyi. jego żona na to: – henryku, czy to znaczy, że przeczytałeś już wszystko? przez kilka dni nie spałam, nie jadłam i nie piłam, rozmyślając nad tematem, który mogłabym spuentować tą anegdotą. wybór padł na książęta, które w styczniu odwracały moją uwagę od możliwości szubienic czy otwartych okien. trochę żartuję, ale trochę wcale nie, bo przecież ostatecznie wszyscy z literaturą robimy to samo, czy to na szezlongu, czy w zatłoczonym tramwaju: uciekamy w nią.

jeśli byłabym szewcem, to chodziłabym bez butów, bo choć na moim dyplomie sąsiadują ze sobą frazy: uniwersytet wrocławski/ filologia polska/ specjalność krytyka literacka i artystyczna/ magister/ bardzo dobry, to nie zamierzam pisać recenzji. książęta będą krótkie i zwięzłe. i z pominięciem lektur okołozawodowych, bo ostatnio czytałam głównie o bin ladenie (co z tego wynikło będziecie mogli przeczytać w najbliższy czwartek w nowym numerze świata wiedzy ludzie). ale do rzeczy. przeczytane w styczniu:

1. ŻAR, sándor márai

trzeba zgodzić się z tym, że jesteśmy tacy lub inni, i wiedzieć – kiedy się z tym godzimy – że za tę mądrość nie otrzymamy pochwały od życia (…). musimy znosić nasz charakter, naszą naturę, ponieważ doświadczenie i zdolność rozumienia nie zmienią jej wad, samolubstwa, chciwości. trzeba znosić i to, że nasze pragnienia nie znajdują odzewu w świecie.

jeśli ta książka miałaby być miesiącem, byłaby listopadem. proza to niewielka, kilkadziesiąt stron, ale kipi emocjami. dwaj przyjaciele spotykają się po wielu latach i próbują rozwikłać to, co wcześniej sobie skomplikowali (i przez co tytułowy żar pod ich skórą się tlił). brak tu prostych odpowiedzi, co cieszy mnie niezmiernie, bo nie uważam, by takie w ogóle mogły istnieć. lektura przygnębiająca, wymagająca, raczej nie do tramwaju.

żar to pierwsze wydane w polsce dzieło máraiego. ten wybitny węgierski pisarz w niewielkim odstępie czasu stracił żonę, brata i syna, po czym popełnił samobójstwo. jego dzienniki są na mojej liście must read.

.

2. STRYJEŃSKA, angelika kuźniak

wydawnictwo czarne, 2016

ewidentnie mam problem z angeliką kuźniak, bo już w papuszy wywarła na mnie następujące wrażenie: nie ona pisze własne książki, lecz jej bohaterowie. i tak na stryjeńską składają się w 75% fragmenty pamiętników i listów malarki (i jeśli tę rzecz czyta się świetnie, to właśnie dlatego, że sama stryjeńska miała nie lada pióro. wpadając w rozpacz pisała na przykład: no i trzask! brzdęk! i po równowadze duchowej. doprawdy, pan bóg bardzo nierówno rozdaje talenty), wyimki z prasy jej dotyczące, wypowiedzi córki, zięcia i wnuków. tyle że pomiędzy nimi narracja szczątkowa, tło historyczne nienakreślone prawie żadne. reasumując: zofia stryjeńska – tak, angelika kuźniak – nie. (w jednym tylko jestem tak samo jak malarka świetna – w wydawaniu pieniędzy. na czynsz nie miała, ale futro kupiła. życie jest takie słodkie).

.

3. DYGOT, jakub małecki

wydawnictwo sine qua non

emilia zakochiwała się coraz rzadziej i miała nadzieję, że kiedyś całkiem przestanie. wiedziała, że kobieta o ciele złożonym z blizn może liczyć co najwyżej na jednodniowe schadzki z podpitymi michałami tego świata.

książka, która w styczniu zachwyciła mnie najbardziej. proza małeckiego jest brawurowa, szalona, jest jak powiew świeżego powietrza na długo niesprzątanym strychu. dużo w niej poetyckich fraz, zwieńczonych suspensami godnymi hitchcocka. życie to jest jeden, kurwa, wielki dygot. bardzo na tak.

.

4. LISTY NIEZAPOMNIANE, usher shaun

listy niezapomnianewydawnictwo sine qua non

my ścieramy sobie linie papilarne na klawiaturze, a usher shaun daje piękne świadectwo wymierającej sztuce korespondencji. w listach niezapomnianych jak w soczewce skupiają się wszystkie radości i smutki naszej cywilizacji. trochę tu trwogi (bo kuba rozpruwacz też pisywał listy), dużo wzruszeń (popłakałam sobie nad tym, co katherine hepburn wyznawała nieżyjącemu spencerowi tracy) ale najwięcej to jednak uśmiechów (na przykład gdy nick cave pisze do MTV, że jego muza nie jest koniem).

godne pochwały jest także wydanie książki – starannie dopracowane, z wyjaśnionymi kontekstami. zasługa w tym jakuba małeckiego (tak, listy niezapomniane przetłumaczył autor dygotu. nie, nie ma on 70 lat, tylko 34). świetna lektura na wieczór po dniu pełnym pracy, gdy już nie ma się ani czasu, ani ochoty, by wgryzać się w ciężkie fabuły. prezent idealny!

.

5. STUHRMÓWKA, CZYLI GEN WEWNĘTRZNEJ WOLNOŚCI,
maciej sthur w rozmowach z beatą nowicką

lektura tych wywiadów zajmuje jeden wieczór i utwierdza w przekonaniu, że maciej stuhr to po prostu tak zwany mądry człowiek. zagięłam w niej około mnóstwo rogów (ile tam smaczków i anegdotek! no ale jak twoim ojcem chrzestnym jest jan nowicki, a do lekcji goni cię krzysztof kieślowski, to nie dziwota, że masz ich na pęczki), a robię to książkom tylko wtedy, gdy naprawdę warto.

.

6. ULEGŁOŚĆ, michel houellebecq

wydawnictwo W.A.B., 2015

po przeczytaniu najnowszej powieści houellebecq’a pomyślałam: jak dobrze, że to się nie ziściło. jeszcze. i że spieszmy się kochać europę, tak szybko odchodzi. wyjaśnijmy sobie jednak jedno: to nie islam poddaje się tu krytyce, tu staremu kontynentowi wytyka się błędy, z tytułową uległością na czele. przy całej sympatii, którą mam dla francuskiego pisarza (miałam szczęście płakać ze śmiechu, oglądając porwanie michaela houellebecq’a podczas zeszłorocznych nowych horyzontów) – stworzone przez niego postaci kobiece wołają o pomstę do nieba, żadna z nich nie ma sensu, a on nie chce go im dać, bo myśli (a niech to szlag, w XXI wieku?) patriarchalnie.

.

7. DOBRZE SIĘ MYŚLI LITERATURĄ, ryszard koziołek

dobrze się myśli literaturąwydawnictwo czarne, 2016

jeśli ktoś chciałby poznać najprzyjemniejsze aspekty studiowania polonistyki, powinien sięgnąć właśnie po tę książkę. ryszard koziołek, wykładowca uniwersytetu śląskiego, pokazuje, jak dobrze się myśli literaturą – niby tak samo, tylko że inaczej. część z tych rzeczy może już wiesz, część pewnie przeczuwasz, ale on to ładnie nazywa, z pasją, co zawsze na propsie. co kilka stron zdania-perełki. na przykład takie:

po to właśnie jest sens – rekompensuje nieobecność.

.

kolejne książęta pierwszego dnia marca. będzie w nich między innymi o innej duszy łukasza orbitowskiego. prawdopodobnie, bo póki co ta książka mną poniewiera i wprowadza w stany mocno depresyjne, a nie wiem, czy chcę to sobie robić. no dobra, nie chcę, ale oczywiście, że zrobię.

4 komentarze

  1. pietia74 pietia74

    Oczarowany Twoim stylem! Gdyby można było zaginać rogi ekranu, to na Książętach zagięty byłby na pewno! :)

    • mazda mazda

      to dla mnie wielki komplement! dziękuję :)

  2. Łucja Łucja

    Jaranko maksik.

    • mazda mazda

      :D

Dodaj komentarz