jesteśmy dla siebie tylko etapami - oświaty kaganiec Skip to content

jesteśmy dla siebie tylko etapami

1. na początku była marta podgórnik:

wierzyłam, że dwóch lub trzech zastąpi mi ciebie
a teraz mi wstyd bo im się udało

2. lipiec jest z powrotów uberem wzdłuż nocy (a te mają temperaturę szanujących się dni), wspólnym snem zegarków w pośpiechu ściąganych z nadgarstków i odkładanych na regał, beztroskim nuceniem w drodze do pracy, że poryw uczucia maleńki. (oceniając po pasji życia, można by pomyśleć, że jestem głupia). na tę okoliczność przez serce przewija się cytatów sto oraz świadomość, że bank rozbije sto pierwszy: wszyscy jesteśmy dla siebie tylko etapami (mariusz szczygieł)

3. przy czym nikt nie ustalił, jak długie mają być te etapy

4. w środę oficjalna inauguracja festiwalu przemijanka: siwe włosy na skroniach, a przecież dawno (może nawet nigdy w trakcie tych dwudziestu ośmiu wiosen) niczym się tak nie-nie martwiło (poza tym, że jadwigą staniszkis będzie się prędzej niż się sądziło, ale to dopiero od wtedy i skutek, nie przyczyna). nie bardzo lubię, gdy się mnie pogania, podobnie jak sytuacji, na które nie mam wpływu. bagienko więc do kwadratu i poważna wątpliwość, czy kiedykolwiek będę się w stanie w nim ułożyć

5. w każdym razie po przebudzeniu opieram dzienniki Máraiego o ramię, które aktualnie znaczy (niecierpliwię się, gdy jeszcze śpi. jakie siwe włosy, skoro wciąż ma się temperament pięcioletniego dziecka budzącego rodziców w niedzielę o szóstej nad ranem, nieporozumienie) i chłonę, chcąc podkreślać każde zdanie. pisanie przenikliwe i czułe, najwyższej próby, więcej niż literatura. przeciągając rzęsy tuszem myślę, że to dzieło jest zapładniające. notuję szybko na żółtej karteczce

6. co nie wyklucza się z naglącą potrzebą sońki karpowicza. popijam więc mohito w kusej sukience w leżaku nad oderką, a spod okularów przeciwsłonecznych od pierwszej strony ciekną mi łezki, bo dobrze wiem, co zdarzy się na ostatniej, mimo że jeszcze nic na to nie wskazuje. najulubieńsza z książek

7. pojutrze w kioskach nowy kosmos. przestały się śnić samotne spójniki – wczoraj byłam sadem, w którym już zebrano jabłka

Be First to Comment

Dodaj komentarz