Skip to content

jak treść lata

1. buczkowski zaczyna „czarny potok”, że drogi i nocy nie było końca

2. życzyłabym sobie tego, wyłączając świeczki na urodzinowym torcie albo gdyby przed oczami spadająca gwiazdka – w walizce dwudziestu czterech godzin bardzo nie mieści się wszystko, co chciałabym wpakować do środka. kosmos sprzedaje się najlepiej we wszechświecie, wygląda też na to, że będę redaktor naczelną ogrodów, a w głowie mam jeszcze siedemnaście innych tytułów, które zrobiłabym z radością. w istocie, w moim życiu trwa klęska urodzaju

3. zwłaszcza odkąd zakochałam się w czwartek niechcący i prowadzę rozmowy gałczyńskim: a latem jak mnie kochasz? jak treść lata. wydarzają się sprawy wielkie i mam na nie słowa – niektóre się rumienią, inne śmieją w głos, są zdenerwowane albo drżą ze strachu – lecz równocześnie też nie mam potrzeby, by je akurat tu

4. a gdy przed świętem nie zdążymy w zakupy, robię szybki rekonesans tego niewiele, co w lodówce:
– michał, mamy tylko sześć jajek. i kalarepę.
– i dużo książek

5. pomijając pracę, w której cały czas czytam – lektur zatrważająco mało. ale za to wciąż królem przedśnienia jest márai, u którego jeden akapit bywa więcej wart niż przeciętna powieść. bo na przykład:

nasz mały kanarek, który przez dwa lata skakał samotnie po klatce, ożenił się, otrzymał małą żonkę o jasnożółtym upierzeniu, z paskiem czarnych piór wokół szyi, żywe, a nawet zadziorne, niespokojne stworzenie. teraz jego samotność zaludniła się tajemnicami; przez kilka dni prawie się nie ruszał i nie jadł, a dziś rano natychmiast odkrył swoją parę – jak widać, tego nie trzeba się uczyć. śpią razem w tajemniczej komitywie; teraz już są samotni razem

albo:

Własny, nagle skurczony los nosimy jakby w podręcznej torbie, którą bierzemy w lewą rękę, dokądkolwiek ruszamy

6. oraz że tak samo, jak pracowałabym jeszcze więcej, pracowałabym też mniej (bądź tu mądry, mądra). marzą się łąki i górny śląsk, bo oli tak długo już nie. tymczasem sytuacja za oknem zmienia się nieubłaganie: w niedzielę zasypialiśmy w lecie, by w poniedziałek rano wyjść z domu prosto we wczesną jesień

7. a jesienią, gdy chmurki i humorki? nawet wtedy, gdy gubisz parasolki

Be First to Comment

Dodaj komentarz