Skip to content

echo tygodnia #8

nuz w bzuhu_7097022
zdj. culture.pl

1. 1957 rok, sala porodowa, mama tomasza raczka wydaje na świat tomasza raczka. już jej się udało, niepokoi ją jednak, że dziecko nie płacze. pyta lekarza poród odbierającego: – co z moim synem, dlaczego go nie słyszę? akuszer odpowiada tak, jak się niby nie powinno, czyli pytaniem na pytanie: – a skąd pani w ogóle wie, że to chłopiec? (bo trzeba pamiętać, że rzecz działa się przed usg erą). ona na to: – jak to skąd, przecież to tomek!

2. tako rzecze brytyjski google analitycs na temat haseł w późnych godzinach nocnych wyszukiwanych najczęściej: od 1:30 do 2:30 króluje porno. godzinę później jest to już samotność. to jest naprawdę ważne, co jest ważne ostatnie?

3. przepraszam moje książki, do których podczas zeszłotygodniowej przeprowadzki ustosunkowana byłam wyjątkowo nieprzychylnie; rzekło mi się nawet, że wszystkie je porozdaję i na kindla wymienię. ach żałuję za me złości jedynie dla stronic miłości! złe słowa w afekcie (kartonów zatrzęsienie, pięter sześć, windy żadnej) zostały rzucone.

4. książki to w ogóle słowo, które w języku migowym pokazuje się najpiękniej: należy dłonie wnętrzem złączyć, a następnie otwierać je i zamykać, jakby to skrzydła były. czarę słodyczy przelewa jednak co innego – oto osobom głuchoniemym przez sen migać się zdarza. małe rzeczy. little something.

5. na koniec manifest programowy: preferuję duże słowa, nie duże litery, w związku z czym nie przewiduję, aby majuskuły kiedykolwiek pojawić się tu miały. nie radują mojego oka, po prostu. a jeśli ktoś nie wie, czym jest licentia poetica, gorąco polecam tego stanu rzeczy zmianę.

jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie (mt 11, 28-30)
– oświaty kaganiec

One Comment

  1. kwiatek kwiatek

    świat w twoich słowach brzmi lepiej

Dodaj komentarz