Skip to content

czym zachwycałam się w minionym roku?

no dobra, najwyższa pora zrobić z tym porządek, skoro przez lwią część 2016 roku zajmowałam się wszystkim, tylko nie spisywaniem książąt czy ech tygodnia. warto tym bardziej, że jednym z miliona kataklizmów, które świat ciągle ma dla nas w swojej nieszczęśliwej ofercie, jest przecież alzheimer. bogu co boskie, cesarzowi co cesarskie, dobru co dobre: strategiczne bastiony niezmiennie trzymają się świetnie i sprawiają, że do przodu wciąż wyrywa głupie serce. nie dajcie się zwieść, wy, którzy sądzicie, że moim jedynym znakiem szczególnym jest rozpacz. oto przegląd po zachwytach anno domini 2016:

.

nowy członek rodziny

odkąd dołączyła do nas soba zdanewicz, pojęłam fenomen dogoterapii. robi dobrze całej rodzinie – spotykamy się czasem przy jej legowisku, siadamy na podłodze, uczymy ją kolejnych komend (z sukcesów ostatnich – potrafi machać papa), albo po prostu na nią patrzymy. mogłaby być modelką u salvadora dalego, bo czasami śpi na grzbiecie z czterema łapami wyciągniętymi w górę, jakby śniła o suficie. już nie pamiętam, jak mogłam wieść życie bez tej mordki u boku

.

stara, dobra ola

pod blond czupryną na zdjęciu powyżej kryje się mój ulubiony człowiek w kosmosie – niezmiennie od lat, a ja bardzo sobie cenię stały stan skupienia. gdy potrzebuję wykonać telefon do przyjaciela, jest to telefon od niej

.

książka-petarda

jesteś przekonana, że nie lubisz opowiadań, a później czytasz te pióra saundersa i ich zbiór staje się dla ciebie wydarzeniem, prawdopodobnie nawet więcej niż roku. jest grubo: narkotyki, ostry seks, postęp technologiczny, wszystkie granice przekroczone, ale pod spodem pulsuje morze empatii dla drugiego człowieka i jego cichych, heroicznych prób wychylenia głowy ponad bagienko. do opisania historii kilku pokoleń (pełnej i z wyrazistymi postaciami) saundersowi wystarczą dwie stronice (opowiadanie patyk). zaprawdę, powiadam wam – dawno nie doznałam literackiego olśnienia tej miary. wyobrażam sobie jednak, że ta książka może wzbudzać także zupełnie odwrotne emocje – w zasadzie czekam, aż ktoś z moich znajomych nią wzgardzi (rafale hetmanie, nie żebym życzyła ci zawodów książkowych, ale trochę na ciebie liczę). będę jej wtedy bronić jak rzeczpospolitej

.

serce w gardle

najlepiej w życiu ma twój kot – 444 strony wzruszeń nad perełką wymierającej sztuki miłosnej epistolografii (i że potworków chodzi po tym łez padole zbyt wielu, ale piękni ludzie też są, w dodatku o wiele więksi)

.

wbicie w fotel

w kinie dużo dobra, bo chociażby: sieranevada, nawet nie wiesz, jak bardzo cię kocham, jestem mordercą, ostatnia rodzina, powrót, the diary of teenage girl, toni erdmann… i nowa bridget jones też była super, choć ja nie przepadam za komediami, bo są z gruntu zbyt wesołe (nie mylić z zabawne). w każdym razie z 97 obejrzanych filmów w 2016 roku (statystyczne dobrodziejstwo filmwebu, tu jestem) najbardziej to wołyń, obraz wielki i za mało nagradzany. kocham pana, panie smarzowski, nie było i nie będzie takiego pana filmu, którego nie zobaczę

.

polski serial wstaje z kolan

serial obejrzałam aż… jeden (boję się angażować w tego typu związki, bo później zaniedbuję życie), ale za to świetny i – o raju!  – rodzimej produkcji! znakomici artyści  – do obejrzenia tu.

.

wzruszenie muzyczne

.

big book festiwal

oświaty kaganiec i czytam recenzuję – zagorzali fani literatury, którzy spędzili big booka głównie na piciu alkoholów nieopodal pałacu szustra

.

literacki sopot

lecz ze wszystkich festiwali literackich, które znam, najbardziej lubię ten w sopocie – wiadomo, bo morze. na plaży poznałam olę pasek i jej drugą połowę, z którymi jakbyśmy się znali od zawsze (zajrzyjcie na jej bloga, ona też wystawiła rachunek dwa tysiące szesnastemu)

.

życzenia urodzinowe

w 2016 roku złożył mi je nawet artur schopenhauer (choć – jak sądzę – daryjka musiała mu przypomnieć)

.

instagram

jest prawdopodobne, że gdy zacznę robić zdjęcia, na których będę ja, książka i soba zdanewicz – zostanę gwiazdą instagrama. tymczasem najlepszym profilem tamże jest strona17, ale to wie już chyba każdy bibliofil w tym kraju, co oczywiście wcale nie oznacza, że należy przestać wychwalać ją pod niebiosa

w raczkującym nowym roku chciałabym wrócić do pisania tu co piątek, zorzę polarną zobaczyć nie tylko na youtubie i wygrać w lotka – jest wielce prawdopodobne, że żaden z tych planów mi się nie uda. na szczęście w poniedziałek idę do kina na patersona, już szykuję ochy i achy. do przeczytania!

 

10 komentarzy

  1. k. k.

    Pani Małgosiu, kiedy coś nowego? :-)

    • małgosia zdanewicz małgosia zdanewicz

      stay tuned, panie jakubie ;)

  2. O, to widzę, że część zachwytów mamy wspólnych :). A konkretnie: Szymborską i Filipowicza oraz „Wołyń”.
    Nad tymi listami się też rozpłynęłam, że tak można, tak z humorem, i z przywiązaniem takim prawdziwym, z tą miłością taką dyskretną, nie obnoszącą się ze sobą, taką między wierszami. Ładne toto, i za serce chwyta.
    A Smarzowski, no cóż… wbija w fotel, po prostu. Choć na okrucieństwo byłam przygotowana, bo przeczytałam wcześniej „Nienawiść” Srokowskiego, i tam krew i łzy wylewają się z każdej strony.
    Ach, no i „Toni Erdmann” też wspaniały!
    Ależ śliczny ten nowy członek rodziny :).

  3. żelki bądź czipsy żelki bądź czipsy

    dużo się pann(d)a uśmiechała w poprzednim roku ❤️

    • małgosia zdanewicz małgosia zdanewicz

      łezki nie są fotogeniczne, panno dando :*

  4. Zawsze to miło znaleźć u kogoś własne zachwyty. :-)
    A mordka cudna!

    • małgosia zdanewicz małgosia zdanewicz

      cieszę się, że mogłam spisać je za ciebie ;)
      aprobata dla mordki bardzo mnie cieszy – o którą by nie chodziło ;)
      pozdrowienia! :)

  5. do kina idę na to samo w ten sam dzień :) zorze polarną również planuję zobaczyć i nawet może jest na to cień szansy (!), a piątkowych wpisów niezmiennie wyczekuję. do zobaczenia na plaży małgorzato, uśmiechnełam się do ciebie przez monitor! :)

Dodaj komentarz