Skip to content

echo tygodnia | tylko kilka zdań

zimazdj. unsplash.com

1. okazuje się, że zygmunt kałużyński występował w perłach z lamusa zawsze pod tym samym krawatem, zawsze pobrudzonym, co więcej – cały czas tą samą plamą, dla właściciela podobno bardzo ważną i niepraną z premedytacją. tomasz raczek wielokrotnie kupował krytykowi krawaty nowe, proponował także, że stary odda do pralni. kałużyński odmawiał, zapewniając, że wszystko ogarnął – z odległości, z której program nagrywali, plamy nie było widać. sprawdziłam, nie ma jej. choć była. jest w tej historii pewna prawda o życiu.

2. z rezerwuaru wspomnień wydobyłam wczoraj rzecz bardzo ładną, wobec której przez kilka lat byłam zapominajką. otóż po maturze, celebrując najdłuższe z wakacji, z piotrkiem i znajomymi spędziliśmy kilka dni w chatce pod śnieżnikiem. i było tak, że śpiwory wyciągaliśmy na mech miękki jak puch, i leżeliśmy w tym leśnym runie, trochę gapiąc się w pobliskie niebo, a trochę zrywając jagody, od których krzaków dzieliło nas nie więcej niż ręki wyciągnięcie. wieczorami z kolei piliśmy dużo wina i śpiewaliśmy songi wesołe lub rzewne. wielka beztroska.

3. w internetach mignęła mi wieść o tym, że gdzieś hen, w świecie urodziły się bliźnięta, które trzymały się za rękę. wywołało to na mojej buzi uśmiech jak stąd do peru.

4. czy za kilka tygodni ich rodzice wrzucą na fejsa zdjęcia pod tytułem: jak już ładnie siedzimy!, jesteśmy już tacy duzi!, tak pomagamy mamusi!? oby nie. (udawaj swoje dziecko, wyzwól w znajomych drobnego hejterka).

5. po tragedii sztokholmskiej, która w 1996 roku dotknęła wisławę szymborską, dziennikarze zamęczali ją telefonami, prosząc, by wypowiedziała się na temat spraw najróżniejszych: wyboru burmistrza miasta kórnika czy porażek polskich piłkarzy ręcznych. zapewniali, że zależy im jedynie na kilku zdaniach. – kilka zdań? ja nad jednym słowem czasami tydzień siedzę! – denerwowała się poetka.

6. pozostając w znamienitym kręgu noblistów – czesław miłosz. kocham typa:

nie moja wina, że jesteśmy tak ulepieni,
w połowie z bezinteresownej kontemplacji i w połowie z apetytu.

(uczciwe opisanie samego siebie nad szklanką whisky na lotnisku, dajmy na to w minneapolis)

One Comment

  1. Och, jak ja rozumiem Wisławę! Od kilku dni siedzę nad jednym zdaniem i wciąż coś mi w nim nie gra.

    Moja koleżanka napisała kiedyś: „Ślinimy się, bo ząbkujemy”. Jakoś tak naturalnie wyobraziłam ją sobie śliniącą się, ekhm. No i znowu się z tego śmieję.

Dodaj komentarz