Skip to content

Kategoria: rzeczywiśnie

cudawianki

jesteśmy niesamowite

systematycznie zamieniamy się rolami: raz to w moich oczach już nie mieszczą się łezki, kiedy indziej one mają depresyjne nastroje, złe przeczucia albo sny. nosimy się modnie i prowadzimy eyelinerem na powiekach idealne kreski, ale dobrze się też znamy znad sterty akurat zmywanych naczyń, z rozciągniętych swetrów i twarzy bez wyrównanego podkładem kolorytu. zmieniają się miasta, kuchnie i knajpy, w których rozmawiamy; różna jest…

Leave a Comment

pchaj mocno, ale z uczuciem

i mieszkanie służy już tylko do spania. poranki wydarzają się coraz wcześniej, ale nadal są królestwem rytuałów (rytuały zaokrąglają kanty). zmieniają się jedynie podcasty, do których robię śniadanie, układam włosy, przeciągam rzęsy tuszem czarnym jak smoła (cisza jest zbyt głośna kiedy ranne wstają zorze. oraz to substytut pierwszej kawy). po spędzeniu kilkunastu minut w autobusie linii k witam się z bauerem…

5 komentarzy

trzeba być wciąż pijanym

1. w 1895 roku w całym stanie Ohio były tylko dwa samochody. i co z tego, myślicie? otóż zderzyły się ze sobą 2. sytuacja wewnętrzna wciąż jest dynamiczna. mam się już całkiem nieźle – jeśli akurat nie odkrywam na szafie zaschniętej kropli szarej farby, ani nie wsiadam do autobusu, w którym rozbrzmiewa na przykład ta pieśń. najgorzej, że nie jest się w stanie przewidzieć, która błahostka urośnie do rangi zanurzanej…

Leave a Comment

chybić lepiej

1. bo jak powiedział bóg zakładając nogę na nogę: widzę, że stworzyłem wielu poetów lecz tak niewiele poezji (bukowski w do kurwy, która ukradła moje wiersze) 2. próg nowego roku przekroczyłam z sercem ciężkim jak okręt podwodny. w listopadzie wyszła na jaw nielojalność, od której rozpoczęła się historia znikania: pierzchły złudzenia, w łazience ubyło old spice’a, a mi przez to wszystko – ośmiu kilogramów. między moim…

2 komentarze

o ludziach, co we mgle

1. gdy pani doktor przyłożyła do moich nagich pleców (ma pani skórę gładką jak niemowlę) zimną główkę stetoskopu, usłyszałam, iż nie leczyłam płuc tak długo, że stały się zapyziałe. w głowie od razu zapaliła mi się zielona lampka, że mam w sobie przecież dużo starych uczuć, do których taki status pasuje jak ulał 2. najważniejsze z nich daje o sobie znać zawsze dziś. to już…

4 komentarze

żeby nie było, że macie raj na ziemi

1. krawędzie dni wypełnia ostatnio gęste mleko. w piątek rano wylegiwałam się w łóżku aż do granic przyzwoitości, obserwując z okien borowskiej (urodzić się tu przed stu laty i znad wietrzącej się pierzyny gapić się w okno, widzieć sady), jak dziarsko przez tę mgłę przedziera się życie. pod moim nosem przejeżdżały kolejne zatłoczone autobusy linii k, a ponieważ doigrałam się…

2 komentarze

jak powstały koty?

1. myślę, że byłbym najgorszym z możliwych psychiatrów, gdyż rozumiałbym każdego z moich pacjentów i przyznawałbym mu rację. emil cioran, ale niezależnie pomyślałam to samo już dawno, przysięgam. ponieważ uważam, że to urocze i dobrze nam wróży, postanowiłam niezwłocznie zakupić jego na szczytach rozpaczy 2. zapytana o ulubioną porę roku, odpowiem ci, że jest nią ta, która właśnie nadchodzi. nie lubię zmian (w oswojonym mi najbardziej do twarzy,…

Leave a Comment

sprawy nie mijają, tylko…

1. dlaczego z całej tej intensywności mojej, od której można zwariować, nic nie wynika? mrożek 2. wygląda na to, że jestem z nim w skomplikowanym związku. ten status nie daje mi spokoju; tym bardziej że szare komórki śmią wymykać mi się ostatnio spod kontroli, dążąc do radykalizacji (wóz albo przewóz, wszystko albo nic, białe albo czarne). jeszcze nie wymyśliłam sposobu, by okiełznać postępowanie we własnym wnętrzu procesu, którym z gruntu…

1 Comment

pielę wspomnienia

1. najbardziej lubię, gdy idziemy ulicą albo pijemy piwo na placu społecznym, a marek znienacka całuje mnie w roznegliżowane na cześć lata ramię. oraz gdy mówi o kotach, że są nasze, a przecież jeszcze kilka miesięcy temu nie miałam pojęcia ani o jego, ani o ich istnieniu. chyba coś buduję, całkiem to super 2. pozostając w temacie rzeczy sprawiających przyjemność – kilka tygodni temu po raz pierwszy…

1 Comment