Skip to content

bohaterowie na l4

ofe­lia’, john eve­rett millais

czy wiesz, że obchodzimy dzisiaj światowy dzień zdrowia? ewentualną niewiedzą nie przejmuj się wcale – ignorancję w tym zakresie przejawia każdy, kto zdrowiem jeszcze się cieszy, a najbardziej ostentacyjnie czynią to ludzie pióra. dla ich wyobraźni bohater krzepki i w pełni sił witalnych nie stanowi żadnej atrakcji, artyści muszą mieć na czym zaczepić w książce akcji szkielet (sic!), dlatego każdej porządnie skrojonej postaci obligatoryjnie przydarza się omdlenie, prątkowanie albo chociaż kaszlnięcie. pamiętasz, jakie schorzenia fundowali pisarze swoim bohaterom? i która pozytywistyczna heroina była non stop na l4?

gruźlica
niekwestionowany numer 1. choroba matka, choroba fundatorka, choroba kamień węgielny. jeśli nie wypełzłaby z puszki pandory, biblioteki budowalibyśmy dziś o połowę mniejsze. nie możesz sobie przypomnieć na co umarł któryś z bohaterów literackich? strzelaj w ciemno, że na gruźlicę właśnie – prawdopodobieństwo powodzenia jest więcej niż wysokie. uwaga, wyjątek! ta reguła nie działa sprawnie w przypadku ‚dżumy’ camusa.

w sanatorium dla gruźlików toczy się ponadto akcja ‚czarodziejskiej góry’ tomasza manna, jednej z najważniejszych powieści tego świata. jej bohaterowie leżakują na werandzie, z której roztacza się zapierający dech w piersiach (sic!) widok na alpy i przez kilkaset stron prowadzą dysputy okołofilozoficzne. można się zachwycić.

syfilis
zdarza się częściej niż często, choć dawniej przez pruderię wstrętną nie mówiono o nim głośno. króluje głównie jako zwieńczenie biografii samych piszących. choroba to nieprzyjemna, ale trzeba pamiętać, że za to nabywa się ją stosunkowo (sic!) miło. huysmans w ‚na wspak’, biblii dekadentów, pisał, że wszystko jest jedynie syfilisem. pod koniec życia potwierdzał to leżący w malignie stanisław wyspiański, utrzymując jednak, że własnej choroby wenerycznej nabawił się od chochoła.

globus
czyli coś między hipochondrią a migreną; choroba jednej bohaterki. każdy fan ‚nad niemnem’ rozpozna, że jej nosicielką była emilia ‚justysiu, podaj mi herbatę’ korczyńska. wiecznie na lekarskim zwolnieniu od obowiązków, czytała romanse, wylegując się na szezlongu. no przecież że doskonale.

szaleństwo
choroby trawią wszak nie tylko ciała, lecz i dusze. najsłynniejszym szaleńcem made in books był ‚don kichot’ z la manchy, pierwszy zagorzały przeciwnik elektrowni wiatrowych. w odróżnieniu od szekspirowskiej ofelii, don kichotowi trafiła się jednak łagodna obłędu odmiana; jej kręciło się w głowie na poważnie. pointa jest taka, że dobrze jest uczyć swe córki pływać.

marzenia
mickiewicz* : kto marzeń tknięty chorobą, sam własnej sprawca katuszy, darmo chciał znaleźć przed sobą, co miał tylko w swojej duszy. sztandarowy przykład? emma bovary. z tą przypadłością identyfikuję się wyjątkowo mocno, zresztą już sam flaubert pisał, że pani bovary to ja właśnie…

_____
* podobno także miał syfilis. dlatego pisał, że za milijony kocha i cierpi katusze.

2 komentarze

  1. wyszukiwanie literackich przypadków chorób to niemal moje hobby i zboczenie zawodowe. Mann jest w tej konkurencji mistrzem, a Susan Sontag w eseju „Choroba jako metafora” dokonała pięknej syntezy zagadnienia, dodatkowo ubogacając o bardziej współczesne nam choroby.

  2. Łucja Łucja

    Znalazłam ten blog kilka dni, gdy szukałam cytatu (żeby przypomnieć sobie pełne jego brzmienie) Pilcha o polonistyce, czasie i „Czarodziejskiej górze” (więcej niż doskonała), ale czuję, że zaraz pochłonę wszystkie wpisy.

Dodaj komentarz