Skip to content

dziadek wiedział, nie powiedział, a to było tak:

miejce_urodzeniaana zdj. kadr z filmu ‚miejsce urodzenia’, reż. paweł łoziński

II wojna światowa, wioska na mazowszu, żydowska rodzina ukrywa się w lesie. dobrze znają okolicę, bo w pobliskiej wsi mieszkali od pokoleń (tyle że wcześniej w domu murowanym). ojciec rodziny wyrusza po mleko dla kilkuletniego syna. teoretycznie ma swoje krowy, ale oddał je sąsiadowi, bo niby co miałby z nimi zrobić w leśnej ziemiance. czasem może je jednak wydoić. czyni to perfekcyjnie, mleko potrafi wycyckać prosto do wąskiego otworu butelki. dziś jednak tego nie zrobi – sąsiad na krasule miał chrapkę, chciał je mieć na zawsze, nie tylko na przechowanie. dlatego ich prawowitemu właścicielowi zadał kilka ciosów siekierą w głowę.

miejsce urodzenia
synem, który tego dnia nie doczekał się mleka był henryk grynberg, późniejszy laureat nagrody im. kościelskich, prozaik. na początku lat 90. wrócił w swoje rodzinne strony, by dowiedzieć się, kto zabił jego ojca i – co zdaje się ważniejsze nawet było – gdzie go pochował. tę próbę do prawdy dotarcia uwiecznił dokumentalista paweł łoziński, syn legendarnego marcela. powstał z tego film ‚miejsce urodzenia‚, który obejrzeć mogłam ostatnio dzięki uprzejmości kina nowe horyzonty. było już długo po napisach końcowych, a widzowie nadal siedzieli w fotel wbici.

grynbergowi i łozińskiemu udało się dotrzeć do naocznych świadków tamtych czasów, ale co z tego, skoro prawie nikt pomóc im nie chciał. zupełnie jakby wszyscy się zmówili. jedni twierdzili, że już nie pamiętają, drudzy, że nigdy nie wiedzieli. aktorzy z nich jednak marni – w kamerę nie patrzą, wzrok kierują na boki, albo po prostu wbijają go w ziemię.

wiem, ale nie powiem
najgorszy jest jednak przypadek chłopa tak samo głupiego, co starego. on otwarcie mówi, że wie, kto zabił ojca grynberga i gdzie spoczywa jego ciało. wie, ale nie powie. ta scena zdaje się ciągnąć w nieskończoność, pytający tłumaczą, dlaczego te informacje są dla nich tak ważne (wydawałoby się, że nic do tłumaczenia tu nie ma, ale jednak było), spoza kadru odzywa się nawet żona tego chłopa małomównego (tfu, małorolnego), prosi go: no powiedz mu, przecież jego serce boli, bo nie wie, gdzie jego ojciec pochowany. rolnik jest konsekwentny i drzwi zamyka. bez słowa.

wyjść z twarzą albo wyjść na idiotę – oto jest pytanie
ten chłop przejawiał silne poczucie solidarności, co pewnie uznałabym za jego zaletę, gdyby tylko sztamę trzymał z ofiarą, nie z katem. milczał, mimo że ze śmiercią starego grynberga nie miał nic wspólnego, nic mu nie groziło, okupant hitlerowski 50 lat temu został pokonany, a w rozmowach o polsce nie dodawano już, że ludową jest. nie o hołdy tu też szło, sprawiedliwość zamordowanemu mógł po prostu oddać. a przynajmniej powinien… dziadek wiedział, ale nie powiedział, dlatego ‚antygona’ ciągle jest w lektur spisie.

nazywam się małgosia, jestem alkoholiczką
tak naprawdę to wcale nie jestem, ale gdybym była i wyleczyć bym się chciała, zaczęłabym od wypowiedzenia tej formułki. bo aby błąd naprawić, trzeba się najpierw do niego przyznać. to łagodzi wyroki sądów najwyższych instancji. samosądów także.

Be First to Comment

Dodaj komentarz