Skip to content

oświaty kaganiec Posts

a ja będę cię wspierać

1. ferwor pracy taki, że rozmowy o fontach prowadzi się nawet w drodze po kawę i nad ekspresem do tejże, lecz gdy uszu dobiega stukot kół nadjeżdżającego pociągu, ciekawość bierze górę (a skądże to, jakże to, czemu tak gna?) i przez chwilę nie załatwia się spraw, tylko patrzy na wagony jadące przez jesień do stacji wrocław nadodrze. wtedy też jedna pani redaktor mówi do drugiej, że w dzieciństwie w podobnych okolicznościach wyliczała wraz z babcią,…

3 komentarze

dar, nie osiągnięcie

pierwsza ławka z lewej przy schronisku na szrenicy należy do mnie i michała (przechodniu, powiedz sparcie), odkąd przez kilka godzin odprowadzaliśmy z niej wzrokiem słońce, które szło w noc. dobre razem jako ciągłe wymienianie małych prezentów: pomaganie w odnalezieniu wielkiego wozu na nieboskłonie (w górkach tak blisko, że początkowo trudno dostrzec), zamykanie okien na korytarzu, gdy zimno, a za chwilę drugie będzie nim kroczyć, albo częstowanie historiami…

Leave a Comment

jak treść lata

1. buczkowski zaczyna „czarny potok”, że drogi i nocy nie było końca 2. życzyłabym sobie tego, wyłączając świeczki na urodzinowym torcie albo gdyby przed oczami spadająca gwiazdka – w walizce dwudziestu czterech godzin bardzo nie mieści się wszystko, co chciałabym wpakować do środka. kosmos sprzedaje się najlepiej we wszechświecie, wygląda też na to, że będę redaktor naczelną ogrodów, a w głowie mam jeszcze siedemnaście innych tytułów, które…

Leave a Comment

jesteśmy dla siebie tylko etapami

1. na początku była marta podgórnik: wierzyłam, że dwóch lub trzech zastąpi mi ciebie a teraz mi wstyd bo im się udało 2. lipiec jest z powrotów uberem wzdłuż nocy (a te mają temperaturę szanujących się dni), wspólnym snem zegarków ściąganych z nadgarstków i w pośpiechu odkładanych na regał, nuceniem w drodze do pracy, że poryw uczucia maleńki. (oceniając po pasji życia,…

Leave a Comment

dwa serduszka, cztery oczy

w czerwcu pod skórą jakby sejsmograf; że też mimo skraplającego się na ciele ukropu sprawy są w stanie przejmować jeszcze bardziej niż zwykle. wszczynam przez to spór za sporem, ale milczenie bywa po prostu nieprzyzwoite – na przykład gdy się słyszy w szajbie z głupich ust, że ich właścicielka nie może patrzeć na niepełnosprawnych, bo jest zbyt wrażliwa. chyba na punkcie własnej wrażliwości, śmiem jej tłumaczyć, choć jednocześnie nie wiem wciąż…

2 komentarze

dlatego, że ja go tak widzę

1. ten świat jest opętańczo piękny nie dlatego, że jest, ale dlatego, że ja go tak widzę (hrabal) 2. o co nie jest trudno, gdy siedzi się na werandzie domu, do którego wzdłuż ścieżki rosną niezapominajki. chłopcy nie mają ze mną zbyt łatwo, ale świat bierze mnie ot tak: lilaki zrywane do słoika (tuwim: narwali bzu, naszarpali, nadarli go, natargali, nanieśli świeżego, mokrego, białego i tego bzowego), które na noc…

1 Comment

słońce do oka mi wpadło

1. wszyscy jesteśmy ptakami w klatce i życie najbardziej ciąży tym, którzy mają największe skrzydła (flaubert) 2. to nie o mnie. ja mam serce na baterie słoneczne i gdy kwitną śliwy, mogłabym skoczyć za tym światem w ogień. z niedzieli w poniedziałek przechodziłam przy otwartym oknie; zerwałam się z łóżka o piątej nad ranem – myślałam, że budzik, a to był trel ptaków tak głośny. już trzy razy w tym miesiącu śniłam…

1 Comment

jesteśmy niesamowite

systematycznie zamieniamy się rolami: raz to w moich oczach już nie mieszczą się łezki, kiedy indziej one mają depresyjne nastroje, złe przeczucia albo sny. nosimy się modnie i prowadzimy eyelinerem na powiekach idealne kreski, ale dobrze się też znamy znad sterty akurat zmywanych naczyń, z rozciągniętych swetrów i twarzy bez wyrównanego podkładem kolorytu. zmieniają się miasta, kuchnie i knajpy, w których rozmawiamy; różna jest…

Leave a Comment

pchaj mocno, ale z uczuciem

i mieszkanie służy już tylko do spania. poranki wydarzają się coraz wcześniej, ale nadal są królestwem rytuałów (rytuały zaokrąglają kanty). zmieniają się jedynie podcasty, do których robię śniadanie, układam włosy, przeciągam rzęsy tuszem czarnym jak smoła (cisza jest zbyt głośna kiedy ranne wstają zorze. oraz to substytut pierwszej kawy). po spędzeniu kilkunastu minut w autobusie linii k witam się z bauerem…

5 komentarzy

trzeba być wciąż pijanym

1. w 1895 roku w całym stanie Ohio były tylko dwa samochody. i co z tego, myślicie? otóż zderzyły się ze sobą 2. sytuacja wewnętrzna wciąż jest dynamiczna. mam się już całkiem nieźle – jeśli akurat nie odkrywam na szafie zaschniętej kropli szarej farby, ani nie wsiadam do autobusu, w którym rozbrzmiewa na przykład ta pieśń. najgorzej, że nie jest się w stanie przewidzieć, która błahostka urośnie do rangi zanurzanej…

Leave a Comment