Skip to content

oświaty kaganiec Posts

jak treść lata

1. buczkowski zaczyna „czarny potok”, że drogi i nocy nie było końca 2. życzyłabym sobie tego, wyłączając świeczki na urodzinowym torcie albo gdyby przed oczami spadająca gwiazdka – w walizce dwudziestu czterech godzin bardzo nie mieści się wszystko, co chciałabym wpakować do środka. kosmos sprzedaje się najlepiej we wszechświecie, wygląda też na to, że będę redaktor naczelną ogrodów, a w głowie mam jeszcze siedemnaście innych tytułów, które…

Leave a Comment

jesteśmy dla siebie tylko etapami

1. na początku była marta podgórnik: wierzyłam, że dwóch lub trzech zastąpi mi ciebie a teraz mi wstyd bo im się udało 2. lipiec jest z powrotów uberem wzdłuż nocy (a te mają temperaturę szanujących się dni), wspólnym snem zegarków ściąganych z nadgarstków i w pośpiechu odkładanych na regał, nuceniem w drodze do pracy, że poryw uczucia maleńki. (oceniając po pasji życia,…

Leave a Comment

dwa serduszka, cztery oczy

w czerwcu pod skórą jakby sejsmograf; że też mimo skraplającego się na ciele ukropu sprawy są w stanie przejmować jeszcze bardziej niż zwykle. wszczynam przez to spór za sporem, ale milczenie bywa po prostu nieprzyzwoite – na przykład gdy się słyszy w szajbie z głupich ust, że ich właścicielka nie może patrzeć na niepełnosprawnych, bo jest zbyt wrażliwa. chyba na punkcie własnej wrażliwości, śmiem jej tłumaczyć, choć jednocześnie nie wiem wciąż…

3 komentarze

dlatego, że ja go tak widzę

1. ten świat jest opętańczo piękny nie dlatego, że jest, ale dlatego, że ja go tak widzę (hrabal) 2. o co nie jest trudno, gdy siedzi się na werandzie domu, do którego wzdłuż ścieżki rosną niezapominajki. chłopcy nie mają ze mną zbyt łatwo, ale świat bierze mnie ot tak: lilaki zrywane do słoika (tuwim: narwali bzu, naszarpali, nadarli go, natargali, nanieśli świeżego, mokrego, białego i tego bzowego), które na noc…

1 Comment

słońce do oka mi wpadło

1. wszyscy jesteśmy ptakami w klatce i życie najbardziej ciąży tym, którzy mają największe skrzydła (flaubert) 2. to nie o mnie. ja mam serce na baterie słoneczne i gdy kwitną śliwy, mogłabym skoczyć za tym światem w ogień. z niedzieli w poniedziałek przechodziłam przy otwartym oknie; zerwałam się z łóżka o piątej nad ranem – myślałam, że budzik, a to był trel ptaków tak głośny. już trzy razy w tym miesiącu śniłam…

1 Comment

jesteśmy niesamowite

systematycznie zamieniamy się rolami: raz to w moich oczach już nie mieszczą się łezki, kiedy indziej one mają depresyjne nastroje, złe przeczucia albo sny. nosimy się modnie i prowadzimy eyelinerem na powiekach idealne kreski, ale dobrze się też znamy znad sterty akurat zmywanych naczyń, z rozciągniętych swetrów i twarzy bez wyrównanego podkładem kolorytu. zmieniają się miasta, kuchnie i knajpy, w których rozmawiamy; różna jest…

Leave a Comment

pchaj mocno, ale z uczuciem

i mieszkanie służy już tylko do spania. poranki wydarzają się coraz wcześniej, ale nadal są królestwem rytuałów (rytuały zaokrąglają kanty). zmieniają się jedynie podcasty, do których robię śniadanie, układam włosy, przeciągam rzęsy tuszem czarnym jak smoła (cisza jest zbyt głośna kiedy ranne wstają zorze. oraz to substytut pierwszej kawy). po spędzeniu kilkunastu minut w autobusie linii k witam się z bauerem…

5 komentarzy

trzeba być wciąż pijanym

1. w 1895 roku w całym stanie Ohio były tylko dwa samochody. i co z tego, myślicie? otóż zderzyły się ze sobą 2. sytuacja wewnętrzna wciąż jest dynamiczna. mam się już całkiem nieźle – jeśli akurat nie odkrywam na szafie zaschniętej kropli szarej farby, ani nie wsiadam do autobusu, w którym rozbrzmiewa na przykład ta pieśń. najgorzej, że nie jest się w stanie przewidzieć, która błahostka urośnie do rangi zanurzanej…

Leave a Comment

chybić lepiej

1. bo jak powiedział bóg zakładając nogę na nogę: widzę, że stworzyłem wielu poetów lecz tak niewiele poezji (bukowski w do kurwy, która ukradła moje wiersze) 2. próg nowego roku przekroczyłam z sercem ciężkim jak okręt podwodny. w listopadzie wyszła na jaw nielojalność, od której rozpoczęła się historia znikania: pierzchły złudzenia, w łazience ubyło old spice’a, a mi przez to wszystko – ośmiu kilogramów. między moim…

4 komentarze

o ludziach, co we mgle

1. gdy pani doktor przyłożyła do moich nagich pleców (ma pani skórę gładką jak niemowlę) zimną główkę stetoskopu, usłyszałam, iż nie leczyłam płuc tak długo, że stały się zapyziałe. w głowie od razu zapaliła mi się zielona lampka, że mam w sobie przecież dużo starych uczuć, do których taki status pasuje jak ulał 2. najważniejsze z nich daje o sobie znać zawsze dziś. to już…

4 komentarze