Skip to content

oświaty kaganiec Posts

gdybyś miała wybrać życie, zaczyna

1. w jednej z nieskończonej liczby żydowskich przypowieści król postanowił dać jeszcze jedną szansę mężczyźnie skazanemu na karę śmierci. rozciągnął nad przepaścią cienką linę i oznajmił, że jeśli więzień przejdzie po niej na drugi brzeg, daruje mu życie, ten podjął więc próbę. stawiał stopy niepewnie; raz wydawało się nawet, że traci równowagę już na zawsze, ostatecznie jednak się udało – dotarł…

Leave a Comment

syndrom gotującej się żaby

1. jeśli temperatura wody będzie rosnąć szybciej niż dwie setne stopnia celsjusza na minutę, żaba z niej wyskoczy, ratując swoje istnienie. wolniejsze podgrzewanie sprawi, że płaz będzie dostosowywać się do coraz gorszej sytuacji, a gdy wreszcie stanie się ona krytyczna, nie będzie miał siły na wielki skok dla żabskości, ponieważ całą energię stracił na aklimatyzację 2. wyskoczyłam w porę, chociaż…

Leave a Comment

a ja będę cię wspierać

1. ferwor pracy taki, że rozmowy o fontach prowadzi się nawet w drodze po kawę i nad ekspresem do tejże, lecz gdy uszu dobiega stukot kół nadjeżdżającego pociągu, ciekawość bierze górę (a skądże to, jakże to, czemu tak gna?) i przez chwilę nie załatwia się spraw, tylko patrzy na wagony jadące przez jesień do stacji wrocław nadodrze. wtedy też jedna pani redaktor mówi do drugiej, że w dzieciństwie w podobnych okolicznościach wyliczała wraz z babcią,…

3 komentarze

dar, nie osiągnięcie

pierwsza ławka z lewej przy schronisku na szrenicy należy do mnie i michała (przechodniu, powiedz sparcie), odkąd przez kilka godzin odprowadzaliśmy z niej wzrokiem słońce, które szło w noc. dobre razem jako ciągłe wymienianie małych prezentów: pomaganie w odnalezieniu wielkiego wozu na nieboskłonie (w górkach tak blisko, że początkowo trudno dostrzec), zamykanie okien na korytarzu, gdy zimno, a za chwilę drugie będzie nim kroczyć, albo częstowanie historiami…

Leave a Comment

jak treść lata

1. buczkowski zaczyna „czarny potok”, że drogi i nocy nie było końca 2. życzyłabym sobie tego, wyłączając świeczki na urodzinowym torcie albo gdyby przed oczami spadająca gwiazdka – w walizce dwudziestu czterech godzin bardzo nie mieści się wszystko, co chciałabym wpakować do środka. kosmos sprzedaje się najlepiej we wszechświecie, wygląda też na to, że będę redaktor naczelną ogrodów, a w głowie mam jeszcze siedemnaście innych tytułów, które…

Leave a Comment

jesteśmy dla siebie tylko etapami

1. na początku była marta podgórnik: wierzyłam, że dwóch lub trzech zastąpi mi ciebie a teraz mi wstyd bo im się udało 2. lipiec jest z powrotów uberem wzdłuż nocy (a te mają temperaturę szanujących się dni), wspólnym snem zegarków ściąganych z nadgarstków i w pośpiechu odkładanych na regał, nuceniem w drodze do pracy, że poryw uczucia maleńki. (oceniając po pasji życia,…

Leave a Comment

dwa serduszka, cztery oczy

w czerwcu pod skórą jakby sejsmograf; że też mimo skraplającego się na ciele ukropu sprawy są w stanie przejmować jeszcze bardziej niż zwykle. wszczynam przez to spór za sporem, ale milczenie bywa po prostu nieprzyzwoite – na przykład gdy się słyszy w szajbie z głupich ust, że ich właścicielka nie może patrzeć na niepełnosprawnych, bo jest zbyt wrażliwa. chyba na punkcie własnej wrażliwości, śmiem jej tłumaczyć, choć jednocześnie nie wiem wciąż…

2 komentarze

dlatego, że ja go tak widzę

1. ten świat jest opętańczo piękny nie dlatego, że jest, ale dlatego, że ja go tak widzę (hrabal) 2. o co nie jest trudno, gdy siedzi się na werandzie domu, do którego wzdłuż ścieżki rosną niezapominajki. chłopcy nie mają ze mną zbyt łatwo, ale świat bierze mnie ot tak: lilaki zrywane do słoika (tuwim: narwali bzu, naszarpali, nadarli go, natargali, nanieśli świeżego, mokrego, białego i tego bzowego), które na noc…

1 Comment

słońce do oka mi wpadło

1. wszyscy jesteśmy ptakami w klatce i życie najbardziej ciąży tym, którzy mają największe skrzydła (flaubert) 2. to nie o mnie. ja mam serce na baterie słoneczne i gdy kwitną śliwy, mogłabym skoczyć za tym światem w ogień. z niedzieli w poniedziałek przechodziłam przy otwartym oknie; zerwałam się z łóżka o piątej nad ranem – myślałam, że budzik, a to był trel ptaków tak głośny. już trzy razy w tym miesiącu śniłam…

1 Comment

jesteśmy niesamowite

systematycznie zamieniamy się rolami: raz to w moich oczach już nie mieszczą się łezki, kiedy indziej one mają depresyjne nastroje, złe przeczucia albo sny. nosimy się modnie i prowadzimy eyelinerem na powiekach idealne kreski, ale dobrze się też znamy znad sterty akurat zmywanych naczyń, z rozciągniętych swetrów i twarzy bez wyrównanego podkładem kolorytu. zmieniają się miasta, kuchnie i knajpy, w których rozmawiamy; różna jest…

Leave a Comment