Skip to content

oświaty kaganiec Posts

czy czytanie jest elitarne oraz dlaczego nie ma w tym nic złego

w nowym przekroju reklama magazynu książki – że sięga po nie inteligencja. założenie dobrze znane z memów pod tytułem today a reader, tomorrow a leader czy światem rządzą ci, którzy czytają książki. cała reszta siedzi przed telewizorem. widzicie w nich coś złego? ja nie, ale podczas ostatniego literackiego sopotu dowiedziałam się, że (podobno) propagowanie czytelnictwa jako czynności elitarnej robi mu więcej szkody niż…

5 komentarzy

echo tygodnia | heroina to pikuś

1. w patrick melrose edwarda st aubyna takie zdanie: heroina to pikuś. spróbuj odstawić ironię. 2. ja tak mam z płaczem. szkoda, że z łez nie buduje się domów, nie przeszczepia potrzebującym, ani nie nawleka na sznury zamiast pereł – gdybym je spieniężyła, byłabym bogata nie tylko wewnętrznie. poza standardowym wypłakiwaniem oczu gdy smutki (co ma sens), czynię to także bez obiektywnych przyczyn. produkcja trochę…

2 komentarze

pytanie będzie muzyczne

królują poranki o słonecznych progach. po przebudzeniu półnagie ciało (gorąco) idzie zaparzyć kawę (niejedną. najgłupiej byłoby przyzwyczaić się do tego szczęścia, pozwolić mu stać się oczywistym. zamierzam codziennie drżeć o nie co najmniej przez sekundę) i kroczy po jasnym dywanie z promieni (materiał ruchomy jak koniec świata), na którym lubią wygrzewać się koty (trzeba uważać, po co tragedia w sielance). podgrzewając…

2 komentarze

przyszłość przypomina teraźniejszość

ramiona mam całe w słońcu (było w zenicie, gdy grałam z jagodą w badmintona), będą na nosie piegi z tej niedzieli. mrużąc oczy nad czytaną w hamaku (najlepszy z marków mi go urządził) wojną i terpentyną hertmansa, doszłam do wniosku, że osiągnięcia mikołaja kopernika są zdecydowanie przeceniane. wysnucie teorii heliocentrycznej nie mogło być przecież szczególnie trudne, zwłaszcza patrząc przez pryzmat własnego doświadczenia – no halo,…

3 komentarze

gdy miłość upadla

pomijając zalety miłosnych uniesień (na biurku zawsze bukiet świeżych kwiatów i inne stosunkowo przyjemne kwestie), nie ulega wątpliwości, że jest to uczucie cokolwiek upadlające. przykładowo: ubiegłą sobotę spędziłam na oglądaniu samochodów pędzących w rajdzie; samochodów serwisowanych; samochodów zabytkowych. to nie koniec, w niedzielę podobno idę na żużel, w dodatku z zakazem zabrania ze sobą tamże jakiejkolwiek książki. w moim życiu pojawiła się więc zupełnie nowa…

2 komentarze

cóżeś ty za pani

przedostatniego dnia marca zmarła krystyna goldbergowa. mówiono o niej matka chrzestna polskich reporterów, bo w wydawnictwie iskry przez ponad trzydzieści lat redagowała największe pióra: andrzeja mularczyka, krzysztofa kąkolewskiego, ryszarda kapuścińskiego. ponieważ przyjaźniła się z pawłem jasienicą, gdy powstawał o nim film dokumentalny, wielokrotnie rozmawiała z remigiuszem grzelą, autorem scenariusza do tegoż dzieła. podczas jednego ze spotkań goldbergowa czytała mu…

8 komentarzy

to moment przypominający otwarcie butelki szampana

żyję ostatnio totalnie poza czasem; o tym, jaki jest dzień tygodnia, dowiaduję się przypadkiem: na przykład gdy daria pyta, czy dziś się widzimy (co oznacza wtorek), albo po telefonie od babci, że małgosiu, nie zapomnij pójść dzisiaj do kościoła (janinka jest jedyną osobą na świecie, którą z premedytacją okłamuję i w dodatku nie zamierzam przestać, co jest niezbyt piękne, choć czynione z miłości). godziny też…

2 komentarze

słońce zamiast kozetki

doprawdy, kocham się w tym słońcu i absolutnie mnie nie dziwi, że kiedyś było bogiem. noszę w sobie takie wspomnienie: lato, ogród prababci marii bojdowej, jestem jeszcze bardzo mała, ale już można mi wytłumaczyć, że słoneczniki obracają się do słońca. i później wyrastam na takiego słonecznika. spiesząc się przedwczoraj do redakcji, pomyślałam, mrużąc oczy: słońce zamiast kozetki (z tego ogrodu jeszcze dwie…

1 Comment

z ładnego talerza się nie najesz?

już zmierzcha, a ja smażę racuchy i opowiadam janince swoje wrocławskie życie mniej więcej uczuciowe. ona jest moją ulubioną babcią, ja jestem jej ulubioną wnuczką (drodzy kuzyni, przecież to wiecie), w czym – co w sumie dziwne – nie przeszkadza nam diametralnie odmienne podejście do życia. rozważna i romantyczna jest o nas o tyle, że ona jest tą pierwszą, a ja drugą.…

4 komentarze

między wyciągniętą ręką a owocem

smutek ma dwie zalety: jest szlachetny i łatwo się go pisze (publikuje już trudniej, ale nie zamierzam psuć sobie tezy brnięciem w tę stronę). dawanie słów szczęściu wiąże się z ryzykiem – jeszcze nazwane pierzchnie albo okaże się jednak banalne, no komu to potrzebne. a akurat tak się składa, że cały styczeń przechodziłam w skowronkach. może to oznaczać, że stwarzam niebezpieczeństwo w ruchu…

8 komentarzy